Przewidywalność życia sprawia, że czuję się niekomfortowo.
Czasami szukam jakiejś stałości, powtarzalności, życia dla czegoś większego, czegoś, co mogłoby mnie zatrzymać. Zupełnie nie chce mi się żyć.
Czuję się jak owinięta wielką połacią folii bąbelkowej - nie dość, że prawie nic nie widzę, to bodźce z zewnątrz do mnie nie docierają, a myśli nie mają szansy wydostać się na zewnątrz.
Ironia, niekończąca się samokrytyka? Miłość? Ale m i ł o ś ć, takie słowo!
Już od dawna nie posługuję się przypadkowymi słowami. Tylko te, oczyszczone dokładnie z osadu nadinterpretacji, przeinaczonych definicji wydają się być słuszne, warte używania.
Me in my own world, yeah you there beside
The gaps are enormous, we stare from each side
We were strangers for way too long.
"Na pierwszym planie było zrozumiałe kłamstwo, a na tle niezrozumiała prawda."