Bardziej martwo. MARTWO.
Czasami zastanawiam się, czy "może" znaczy coś szczególnego.
Ulotne, znaczące mniej niż "na pewno", ale jednak. Nawet wieloznaczeniowe. "Może" sprawia, że nie mamy nad podmiotem owego "możewania" kontroli. Obsuwa grunt spod nóg. Wywołuje niepewność, czasami nawet niepokój. Dzieli znaczenia.

Szkoda, że nie nosimy na głowach słojów z autobiografią, może wtedy łatwiej byłoby wszystko zrozumieć.


"Przybył on w czasie burzy, i odszedł podczas burzy; przybył w nocy i odszedł w nocy; przybył nie wiadomo skąd i odszedł nie wiadomo dokąd. I o ile wiem, wypłynął w morze na zawsze, a wyląduje jedynie po to, żeby nękać ludzi po tamtej stronie świata. Jeśli odszedł do kuferka Davy'ego Jonesa, to nie zostwił swojego kuferka po sobie"