dzień drugi (Two- dwie różne myśli, różne głosy, coś takiego)

trawa pod torami nawet mnie nie cieszy, ludzie na przystankach są źli. potykasz się, a później krew z nosa leci, tak jest jak nie wie się, którędy się idzie. Uważał, że zawsze jest ktoś, kto zrobi cokolwiek lepiej. Ci spoglądający z okien byli przerażający, okna- ramy obrazów, historyczne postacie, martwo oceniający wzrok. A kiedy podnosił żaluzje- nikt nie stał na chodniku, nikogo tam nie było. P.D. był bardzo obezwładniony, bardzo nie wiedział